18.01.2014

Po raz pierwszy byłam na akustyczniowym koncercie, który mi się naprawdę podobał. A nawet na dwóch. Co tylko potwierdziło dość oczywistą teorię, że za coś dobrego trzeba po prostu zapłacić. Koncerty z wolnym wstępem jak do tej pory okazywały się może nie dnem, ale na pewno niczym wybitnym. Peter J. Birch za to spisał się znakomicie: melancholijne, ale piękne piosenki przy akompaniamencie gitary plus charyzmatyczny głos. Naprawdę miło było posłuchać. Następnie byłyśmy na nieco bardziej żywiołowym i nieco bardziej egzotycznym koncercie zespołu MA. Bawiłyśmy się na tyle dobrze, że te kilka godzin trwało jak bynajmniej jedna. Całe szczęście to był początek imprezy...

 

Początkowo planowałyśmy wyskoczyć gdzieś na miasto, ale potem uznałyśmy że to bez sensu, ze względu na to, że Anka mieszkała na samym końcu miasta i musiała wracać samochodem, więc nie mogłaby nic wypić. Postanowiłyśmy zatem, że zrobimy u niej piżama party! Po zjedzonych w Mak Kwaku burgerach pojechałyśmy do jej mieszkania. Totalne zadupie, ale mimo wszystko fajnie. Spokojna okolica, blisko las... Zupełnie jak nie miasto. Mieszkając od 20 lat w samym centrum miasta błoga, niczym niezmącona cisza była przyjemną odmianą. To było dobre party. W sumie to pseudo urodzinowe, ponieważ na tych właściwych urodzinach nie będę miała okazji być. Wypiłyśmy kilka szampanów, jakie zostały się po Sylwestrze i gadałyśmy do 6 rano. Dobre towarzystwo plus alkohol zawsze przyspieszają czas o jakieś sto razy. Spojrzałam na zegarek i uprzytomniłam sobie, że zaraz wzejdzie słońce, chociaż chwilę przedtem mogłabym przysiąc, że jest maksymalnie 2 w nocy. No nic, nagadałyśmy się za wszystkie czasy, chyba po raz pierwszy na tak różnorodne tematy. Nic dziwnego, w końcu jeszcze nigdy nie spędziłyśmy razem nocy.

 

Zanim wróciłam do domu, była 17. Na moje szczęście na ten kraniec cywilizacji dojeżdżają autobusy, więc po niecałych 40 minutach przy kursie pospiesznym byłam w domu - powrót do rzeczywistości, może nie szarej, ale jednak nie bardzo mi się uśmiechała perspektywa nauka na przyszłe kolokwium. Jednak spięłam się i przez resztę weekendu siedziałam po uszy w książkach, czytając o zapaleniach, nowotworach i innych chorobowych zagadnieniach, które uzmysławiają człowiekowi, jaki to cud, że żyjemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz